Słodkie odchudzanie
Co kojarzy się nam z nazwą „Ameryka”? Zapewne Hollywood, wolność, różnorodność, Obama, termin „fast food”. Tzw. „szybkie jedzenie” stało się szczególnie popularne w Polsce po roku 1992, kiedy nastąpiło huczne otwarcie pierwszej restauracji McDonald. Obecnie w naszym kraju jest mnóstwo podobnych knajp.
Bary szybkiej obsługi muszą kojarzyć się nieprzerwanie z nadwagą i otyłością. Kilka lat temu do kin wszedł film „Super size me”, w którym jego autor postanowił przez miesiąc żywić się tylko w restauracjach McDonalds (tak, jak robią to miliony ludzi na całym świecie). Zmiany jakie zaszły w jego organizmie okazały się poważnie zagrażającymi zdrowiu.
Na szczęście jednak, jak ogłoszono ostatnio w telewizji, Amerykanie zaczynają zmieniać nawyki życiowe „przerzucając się” na kuchnie azjatycką. Miejmy nadzieję, że wyjdzie im to na zdrowie. Jest jednak pewien „szczegół”, o którym wszyscy powinniśmy pamiętać, jeśli chcemy stracić na wadzę. Nie mówię tutaj o dodaniu do diety aktywności fizycznej, bo to jest oczywistością. Mówię o zwróceniu uwagi na słodkie napoje, które większość osób popija prawie codziennie. Nierzadko dwulitrowa butelka takiego napoju zawiera kilkadziesiąt (30-40) łyżeczek cukru! Ludzie zdają się o tym zapominać… narzekają później, że nie mogą schudnąć a tymczasem wrzucają w siebie mnóstwo kalorii. Jeśli nie możemy zrezygnować z kolorowych napojów zastąpmy je chociażby ich odpowiednikami nie zawierającymi jednak cukru. W takiej wodzie znajdą się co prawda wtedy słodziki i substancje konserwujące (podobnie jak w tych słodzonych), ale cukru w nich nie uświadczymy.