Robert, świat Cię potrzebuje!
Jako wielki fan filmowych horrorów nie mogę nie napisać o tytule, który całkiem niedawno pojawił się w kinach całego świata. Remake filmu zamieszczanego w internetowych rankingach grozy na jednym z czołowych miejsc zaraz po Psychozie i Lśnieniu. Mowa, oczywiście, o “Koszmarze z Ulicy Wiązów”. Prawdę mówiąc każą część z serii o Freddym oglądałem kilka, jeśli nie kilkanaście już razy. Wszystkie filmy łączy jeden aktor – Robert Englund, grający Kruegera.Jeszcze długo przed premierą odświeżonej wersji wiadomo było, że tym razem w rolę wcieli się ktoś inny. Remake można streścić w trzech słowach: nudy, nudy, nudy. Gra aktorska nie stoi na wysokim poziomie, Freddy nie straszy a jego wygląd przeszedł, choć małą, to jednak niepotrzebną metamorfozę. Nowy Koszmar jest filmem znacznie słabszym niż choćby stare jego części, w których z Kruegera zrobiono niestety dowcipkującego, bawiącego się stworka (moim zdaniem od 4. części w górę, prócz siódmej, choć już w “dwójce” pojawia się scena z psami, które mają ludzkie głowy – żenujące). Ciekawe tylko czy producenci przewidują kolejny remake, czyli Koszmar z Ulicy Wiązów 2 – idąc tropem Roba Zombie, który “znęca” się wciąż nad innym klaskiem – filmem Halloween. Miejmy nadzieję, że nie. Jest jednak szansa na przywrócenie nowej serii blasku chwały – panie Englund, niech pan wraca!