Recesja matką hotelowych wynalazków.
O tym, że rynek nieruchomości ucierpiał w wyniku ogólnoświatowej recesji nie trzeba dzisiaj nikogo przekonywać. Tak po prostu musiało być i to nawet gdyby nie okazało się, że to głównie spekulacje na nieruchomościach wykreowały światowy kryzys. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta, najzwyczajniej w świecie nikt nie myśli o staraniu się o wieloletni kredyt, a tym bardziej o kupowaniu domu w momencie, kiedy nie wie czy nie straci swojej pracy w najbliższym czasie.

Rynek nieruchomości stał się zatem modelowym przykładem zastoju, jednak o ile przeciętny człowiek może sobie o tym ot tak po prostu rozmawiać, o tyle ci, którzy żyją z handlu domami i mieszkaniami musieli szybko wymyślić coś, co pozwoliłoby im przetrwać ten trudny czas. Naturalnym było, że skoro spada liczba chętnych na kupno domu czy mieszkania to wprost proporcjonalnie wzrasta liczba zainteresowanych wynajmem domu. Ta prosta zależność stała się podstawą przetrwania wielu agentów nieruchomości Gryfino. Niemniej jednak pośrednictwo w wynajmie nie jest rzeczą łatwą i rzadko pozwala na spokojną egzystencję, tym bardziej, iż w okresie kryzysu nie ma wielu chętnych na wynajęcie bardziej spektakularnych nieruchomości – typu duże, willowe rezydencje. Co zatem postanowili zrobić agenci nieruchomości? Niektórzy z nich wpadli na całkiem dobry pomysł, otóż wszyscy Ci, którzy w swojej ofercie posiadali trudno zbywalne domy w miejscowościach wypoczynkowych lub atrakcyjnych turystycznie z jakiegokolwiek innego powodu, postanowili spróbować swoich sił w rywalizacji z hotelami. Wychodząc z założenia, że lepiej wynająć choć na trochę, niż wcale, zaoferowali oni nieruchomości ze swojej oferty wszelkim organizatorom wyjazdów turystycznych takich jak obozy tenisowe czy obozy snowboardowe. W ten sposób minimalizują oni sobie straty i zapewniają jakieś zyski z nieruchomości, które w innych regionach generują jedynie koszta (ogrzewanie, etc.) oczekując na poprawę sytuacji na rynku. Co prawda rozwiązanie takie wydaje się dość drastyczne i zaskakujące, ale podobno jest całkiem skuteczne. Ryzyko zniszczeń i temu podobnych problemów minimalizuje ubezpieczenie pokrywane przez organizatora wypoczynku, a zdrowa konkurencja na rynku hotelarskim pozwala na obniżkę cen, z której – w czasie kryzysu – wszyscy chętnie korzystają.